|
Michał Płotkowiak
Oxford
ANGIELSKA POGODA
„sprzyja” wioślarzom w przygotowaniach do Boat Race
23 listopada (niedziela), godzina 6.30 rano, na wpół obudzony alarmem budzika spoglądam w stronę okna i widzę poświatę przezierającą przez zasłony.
Pierwsza myśl – czy to już koniec zimy i wreszcie budzę się po wschodzie słońca? W tym samym momencie uświadamiam sobie, że prawdziwa zima nawet się jeszcze nie rozpoczęła. Rozsuwam zasłony, niespotykana jasność to światło ulicznych lamp odbijające się od pierwszego w tym roku śniegu.
40 minut później dojeżdżam rowerem na Iffley Road, do oxfordzkiego centrum sportowego, skąd wyjeżdżamy busami do Wallingford, oddalonej o 20 km przystani wioślarskiej.
Angielska zima niczym nie przypomina polskiej, śnieg zdarza się bardzo rzadko, a jeśli już jest, to momentalnie zmienia się w błoto. Najczęściej jest pada deszcz, wieje wiatr i jest pochmurnie. W Polsce wioślarze przestają wiosłować na wodzie w połowie listopada, wracają na rzeki i jeziora w okolicach marca, w międzyczasie trenując na ‘sucho’. Tutaj wiosłuje się przez cały rok.
Nasza grupa zgromadzona przy minibusach, jest już gotowa do odjazdu. Wszyscy zmarznięci, mokrzy i niewyspani. Główna myśl w naszych (szczególnie obcokrajowców) głowach, często zresztą wypowiadana na głos, to – fucking England, co nas pokusiło, żeby tu przyjechać i jeszcze do tego trenować wioślarstwo…
Tak oto trzeci rok z rzędu biorę udział w przygotowaniach Oxfordu do corocznego wyścigu Boat Race. Przygotowaniach, które maja tylko jeden cel – zwycięstwo nad osadą Cambridge. Tegoroczny wyścig odbędzie się 29 marca o godzinie 15.40 czasu angielskiego. Oficjalne treningi rozpoczęły się 19 września i od tamtego dnia każda godzina spędzona w łodzi, na ergometrze lub siłowni dedykowana jest temu jedynemu wyścigowi (tygodniowo trenujemy ponad 30 godzin, co w dniu wyścigu daje około 840 przepracowanych godzin).
Tegoroczny zespół, jak i w poprzednich latach, składa się w większości z nowo przybyłych zawodników, głównie studentów graduate, którzy studiują na programie jednorocznym (ja jestem postrzegany prawie jak weteran). Charakterystyka drużyny jest inna niż rok temu. Wtedy chociaż nie mieliśmy wybitnych zawodników z czołówki światowej (poza dwoma olimpijczykami, Amerykaninem i Niemcem), nie przeszkodziło nam to w pokonaniu Cambridge. Głównie dlatego że stanowiliśmy bardzo silną i wyrównaną grupę. W obu łodziach, Blue Boat i Isis siedzieli wioślarze na "wysokim poziomie".
W tym roku prezydentem klubu został wybrany Colin Smith, szlakowy srebrnej ósemki angielskiej z Pekinu. Oprócz niego do Oxfordu przyjechali George Bridgewater z Nowej Zelandii – brązowy medalista w dwójce bez sternika w Pekinie, Ante Kusurin – reprezentujący Chorwację na olimpiadzie w deblu, Sjoerd Hamburger – reprezentujący Holandię na jedynce, Ben Harrison i Alex Hearne – pływający w kadrze amerykańskiej oraz paru innych zawodników, reprezentujących swoje kraje na arenie międzynarodowej. Nie zapominajmy o sternikach, których jest obecnie czterech, a wśród nich Aleksandra Girard – polsko-francuzka sterniczka.
Plan treningowy niewiele się różni od tego z poprzednich lat. O tej porze sezonu jesteśmy już po kilku sprawdzianach na ergometrze wioślarskim, po wyścigu na czwórkach – Four’s Head i kilku wewnętrznych wyścigach eliminacyjnych. Trener Sean Bowden powoli zaczyna dobierać zawodników do pierwszej i drugiej ósemki, jednak ostateczne składy poznamy dopiero w lutym. Czeka nas jeszcze wiele testów i wyścigów. Aktualnie grupa została zredukowana z 36 do 24 zawodników.
Pomimo fucking English weather i dużej ilości treningów, dobry nastrój i oxfordzki duch nie opuszczają nas na krok. Co jakiś czas (szczególnie po paru kuflach piwa) śpiewamy naszą tradycyjną piosenkę:
I would rather be a leper then a Tab,
I would rather be a leper then a Tab,
Even sex would be better, if I was a leper,
I would rather be a leper than a Tab.
W ramach wyjaśnienia: ‘Tab’ nie ma przetłumaczalnego sensu, jest to termin tradycyjnie używany przez studentów Oxfordu, opisujący studentów z Cambridge.
Większość zawodników studiuje kierunki związane z finansami. Olimpijczycy z Pekinu uczęszczają do Said Bussines School, studiując na kursie MBA, inni studiują zarządzanie, kilku politykę i ekonomię. Jest również paru inżynierów, medyków, jeden z wioślarzy doktoryzuje się ze sztuki. Wszyscy wydają się niezrażeni obecnym kryzysem na rynku i ilością pracowników zwalnianych z banków i innych firm finansowych w Londyńskim City.
Wielu znajomych z Polski pyta mnie czy zauważam zmiany związane ze złą sytuacją gospodarczą Anglii. Osobiście nie odczuwam kryzysu, chyba jestem zbyt skupiony na wiosłowaniu i studiach. Niedawno rozmawiałem z przyjacielem Tobym, wioślarzem z zeszłorocznej Blue Boat. Toby pracuje jako makler giełdowy w jednej z londyńskich firm. Jego szef przeżywa załamanie nerwowe, Toby i inni maklerzy stracili kilka milionów, handlując obligacjami rządowymi.
Chwilowo moje życie towarzyskie zawęziło się do odwiedzania w internecie facebook’a oraz naszej-klasy. Fakt, że jestem tutaj na stypendium naukowym zawdzięczam głównie mojemu profesorowi, który nie tyle jest zainteresowany ilością godzin jaką spędzam na uniwersytecie, ale jakością dostarczanych wyników i publikacji. Co roku obiecuję mu, że to już ostatni sezon wioślarstwa i że już wkrótce skupię się tylko na moim doktoracie. Ci mniej zorientowani znajomi pytają jaki jest powód tego, że cały swój wolny czas poświęcamy ‘jakiemuś’ wyścigowi, w całości się jemu oddając. Obserwując naszą grupę, mogę powiedzieć, że chyba opanował nas "duch Boat Race" i to dlatego ta "dzika banda" spędza codziennie 6 godzin na treningu ku chwale Oxford, nie wykorzystując swojej energii w inny sposób…
Najbliższe plany to tradycyjny wyścig pomiędzy dwiema wyrównanymi ósemkami Oxfordu na dystansie Boat Race, tzw. Trial Eights.
20 grudnia rozpoczyna się przerwa świąteczna, którą spędzam w rodzimym Poznaniu, zaraz po Nowym Roku jedziemy na obóz treningowy we Francji.
Cdn.
Michal Płotkowiak
|